Strefa komfortu.

My, Polacy, wybitnie się nie doceniamy. A jeśli już nie siebie, to przynajmniej mocy tego, co wychodzi najlepiej. I nie mam tu na myśli picia.

Narzekanie. Czy może mi ktoś wyjaśnić, co w tym takiego atrakcyjnego, że niektórzy ludzie wręcz nie potrafią się od tego uwolnić? Miałam kiedyś koleżankę, która krytykowała wszystko. Ze szkołą, do której wtedy chodziła, na czele. Teoretycznie nic nie stało na drodze, żeby liceum zmienić – kwestia odrobiny papierkowej roboty. Powiedziałam jej to i na jakiś czas narzekanie się ukróciło.

Do czasu. Wymyśliłam inny sposób, żeby się od tego uwolnić (dziewczyna aż taka zła nie była, pomijając ten drobny problem) – wyzwanie! Nie narzekamy! Zapaliła się do pomysłu prawie tak ochoczo, jak ja. Wyzwanie umarło po kilku tygodniach.

Nie trzeba szukać daleko, żeby znaleźć inne źródło negatywnego myślenia. Nie ukrywajmy, każdy ma w rodzinie kogoś takiego, kto wszystko obrzydzi i odbierze motywację. Wiadomo, chęć do działania zdobyć jest bardzo ciężko, a utrzymanie jej zasługuje na miano sztuki. Wystarczy przecież ponarzekać. Po co działać, jeśli kryzys, podatki, rząd, za duże ryzyko, blablablaaa… w efekcie nie robi się nic ciekawego i zniechęca tych, co jakieś chęci mieli.

W psychologii istnieje pojęcie strefy komfortu. Wytworzona przez lata skorupka, która powinna chronić biednego, zagubionego człowieka. Czy to pomaga? Nie wiem. Wiem za to, że niewielu ludzi poza tą strefę próbuje wychodzić. A do wymówek fantazji nigdy nie brakuje, z „samemu to tak głupio” na czele. Pół biedy, gdyby to pchnęło do działania – wziąć pod pachę ojca, siostrę, przyjaciółkę czy drugą połówkę i w towarzystwie robić fajne rzeczy. Niestety, głównie kończy się na tym, że siadamy w stałym miejscu i nic z tego nie wychodzi.

Staram się z tej strefy wychodzić. Powoli wyciągnęłam palec u nogi, potem wynurzyłam stopę aż po kostkę, teraz powoli łydka wychodzi na ten niebezpieczny kawałek wszechświata. W niektóre pomysły angażuję innych ludzi. Co z tego wyniknie dowiem się później, kiedy będę mogła na wszystko popatrzeć z perspektywy lat. Teraz zaczyna to wyglądać coraz ciekawiej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>